Większość z nas przynajmniej raz w życiu zetknęła się z sytuacją, kiedy ktoś nieświadomie popełnił błąd przy odmianie naszego nazwiska – najczęściej w formie ustnej, ale nierzadko także pisemnej. Nagminnie zdarza się to w czasach szkolnych, choć i później nie brakuje podobnych wpadek. Szczególnie narażeni bywają tutaj właściciele nazwisk rzadkich czy nietypowych, aczkolwiek nawet te częste niekoniecznie chronią przed doświadczeniem błędu. Aby się o tym przekonać, wystarczy przejrzeć dowolną pulę zaproszeń ślubnych.
Językowe tarapaty
Niejednokrotnie mamy okazję się przekonać, że zasady odmiany nazwisk na zaproszeniach przysparzają Polakom wielu trudności. Najczęstszy błąd polega zresztą nie na błędnej odmianie, lecz na jej całkowitym zaniechaniu (pozostawieniu nazwiska w mianowniku).

Oczywiście, niewiele dorosłych osób weźmie sobie taki błąd do serca, ale odrobina złego wrażenia pozostanie – zwłaszcza że same zaproszenia wykonuje się przecież na wysokogatunkowym papierze, zdobionym ze szczególną starannością.
Wpadki przy odmianie nazwisk na zaproszeniach ślubnych traktujmy z humorem; skoro młoda para zaprosiła nas na swój ślub, oznacza to, że jesteśmy dla niej ważni. Po cichu możemy liczyć, że pokolenie dzieci obecnych nowożeńców wykaże się w tej kwestii większą starannością.